Zdjęcia z północnego Iraku (lipiec 2008)
Większość Iraku, okupowana przez amerykańskie wojska, jest ogarnięta przez wojnę – wizyta tam graniczyłaby z samobójstwem. Północ kraju jest jednak względnie bezpieczna – kontrolują ją Kurdowie, którzy zorganizowali na tych terenach quasi-państwo. Ich partyzantka przejęła kontrolę nad północnymi prowincjami Iraku w czasie powstania w 1991 roku. Od tamtego czasu w okolicach Duhok, Hewler czy As-Sulejmaniji panuje względny spokój. Terenów tych nie dotknęła ostatnia wojna iracka, a zamachy terrorystyczne prawie się nie zdarzają.
Dojazd
Do irackiego Kurdystanu można przylecieć samolotem (regularne loty do Hewleru (Arbilu) są m.in. z Niemiec), ale to droga impreza. Taniej dotrzeć drogą lądową:
Wariant 1 (czasochłonny, 400-500 PLN w jedną stronę):
Pociąg Lwów-Odessa (50 PLN)
Prom UKRFerries Odessa-Poti (ok. 300 PLN, płynie 2 dni)
Gruzińska marszrutka do granicy w Poti-Batumi-Hopa (kilkanaście złotych)
Autokar Hopa-Diyarbakir (100-150 PLN)
Autokar z Diyarbakir do przejścia granicznego Silopi (ok. 30 PLN)
Wariant 2 (sporo szybciej, odrobinę drożej – 500-600 PLN)
Pociąg Warszawa-Wilno (60 PLN)
Samolot Wilno-Tbilisi (rezerwowany z wyprzedzeniem ok. 300 PLN, www.flylal.com)
Dalej jak w wariancie pierwszym (Hopa-Diyarbakir-Silopi – 150-200 PLN)
Jedyne lądowe przejście graniczne znajduje się w Silopi/Ibrahim Khalil. Aby wjechać do Iraku od strony kurdyjskiej nie potrzeba wiz – wystarczy pieczątka z zezwoleniem na pobyt, wbijana do paszportu na granicy turecko-irackiej (czekanie na granicy umila serwowana bezpłatnie przez celników herbata z kardamonem).
Przez granicę musi nas przewieźć samochód – koszt wynajęcia w Silopi taksówki (oraz obsługi papierków przez taksówkarza) to 40 do 50 USD. Z powrotem taksówek brak, wraca się z mrówkami – miejsce w samochodzie kosztuje 10 USD, trzeba tylko przyznać się przed celnikami do części przewożonych przez kierowcę papierosów.
Bezpieczeństwo
W porównaniu z Bagdadem czy Basrą iracki Kurdystan jest w miarę bezpiecznym miejscem. Zamachy terrorystyczne zdarzają się tam rzadko (ostatni miał miejsce w 2007 roku), kurdyjska ludność jest nastawiona do turystów przyjaźnie (choć głównie zdziwiona ich obecnością). Peszmergowie patrolują główne ulice miast i drogi między miastami – można ich spotkać dosłownie co kilkadziesiąt metrów.
Nie zmienia to faktu, że wyjazd do Iraku to nie wakacje na plaży na Majorce. Należy zachować szczególną ostrożność – nie wdawać się w przypadkowe znajomości, nie przyjmować zaproszeń do domu od obcych, kontrolować z mapą w ręku trasę, którą wiezie nas taksówkarz, nie wałęsać się po zmroku po urokliwych małych uliczkach, nie upijać się, zapamiętywać, gdzie widzieliśmy ostatniego kurdyjskiego żołnierza patrolującego okolicę itp itd. Pod żadnym pozorem nie wolno opuszczać terytorium kontrolowanego przez siły kurdyjskie, czyli prowincji Dohuk, Hawler i As-Sulejmanija. Wizyta w sąsiednich miastach: Kirkuku czy Mosulu, nie wspominając o Bagdadzie, może się skończyć przykrą śmiercią. Generalnie – kids, don’t try this at home.
Pieniądze
1 USD to 1250 dinarów irackich. W praktyce najczęściej proponowany kurs wymiany to 1 do 1200.
przykładowe ceny:
- przejazd taksówką w mieście – 3000 dinarów
- obiad w taniej restauracji – 6000 dinarów
- obiad w drogiej restauracji – 12000 dinarów
- kebab – 2000 dinarów
- świeżo wyciskany sok pomarańczowy – 1000 dinarów
- mała butelka wody – 250 dinarów
- minuta rozmowy z Polską – 500 dinarów
Transport
Najwygodniejszą formą transportu są taksówki – wszechobecne w większych miastach, pomalowane na biało z żółtymi paskami. Koszt przejazdu w ramach miasta to 2-3 dolary. Taksówki bierze się także pomiędzy miastami. Warto dopilnować, by wóz miał klimatyzację – bez tego podróż w dzień jest męczarnią. Przykładowe ceny (za całą taksówkę):
- Ibrahim Khalil-Zakho – 10 USD
- Zakho-Duhok – 30 USD
- Duhok-Lalish-Duhok – 40 USD
- Duhok-Halamata-Duhok – 20 USD
- Duhok-Gondik-Aqre-Amediyah-Duhok – 110 USD
- Duhok-Hawler – 50 USD
Można podróżować taniej, dzieląc taksówkę z innymi pasażerami. Koszt przejazdu z Duhok z Hawler spada wtedy przykładowo do ok. 15 USD za osobę. Biura zajmujące się sprzedażą miejsc w taksówkach znajdują się w Duhok koło hotelu Bircin. Taki manewr można wykonać jednak tylko przy podróżach między dużymi miastami – do małych miejscowości, w których znajdują się najciekawsze zabytki, rzadko kto jeździ.
Istnieje też transport zbiorowy w postaci minibusów, które oferują jeszcze niższe ceny (ale i podły komfort jazdy).
Komunikacja
W kurdyjskiej części Iraku działa roaming Plusa, nie działa roaming Ery. Najtańsza możliwość kontaktu z Polską to dzwonienie z centrów komunikacyjnych (ok. 0,5 USD za minutę) oraz kafejki internetowe (do znalezienia w większych miastach, uwaga – internet działa w Iraku bardzo powoli).
Zakho
Miejscowość graniczna, leżąca na Jedwabnym Szlaku z Europy do Chin. Najciekawszy zabytek to most Dallal, liczący sobie (przynajmniej) kilkaset lat.
Hotele znajdują się na głównej ulicy (Reka Barzan/Baderkhan) i jest ich całkiem sporo. My wylądowaliśmy w przybytku o nazwie „Jamal” – niezbyt godnym polecenia o tyle, że klimatyzacja działała symbolicznie i nie było przesadnie czysto. Koszt dwójki ze śniadaniem – 40 USD za dobę. W mieście są też tańsze hotele (10-20 USD za dobę, m.in. polecany przez wiele osób hotel Zozek przy tej samej ulicy), ale może być problem z miejscami – nam nie udało się znaleźć nic tańszego z wolnymi pokojami.
Duhok
Stolica prowincji i dobra baza wypadowa do wycieczek po północno-zachodnim Iraku. Spore miasto z dużym bazarem, zabytkowym meczetem i kilkoma ciekawymi placówkami kulturalnymi (muzeum etnograficzne, galeria sztuki, centrum kulturalne mniejszości asyryjskiej, centrum kulturalne mniejszości jezydyjskiej).
Godny polecenia hotel Bircin. Hotel znajduje się w samym centrum miasta, jest świeżo wybudowany i bardzo czysty. Ma świetną klimatyzację i europejskie toalety:). Pracownicy mówią po angielsku i niemiecku (co nie zdarza się w Iraku przesadnie często) i są mega-przyjaźni. Jeden z boyów hotelowych przejechał się z nami jako tłumacz do odległego o 150 kilometrów Gondiku. Odmówił przyjęcia wynagrodzenia, mówiąc, że jedzie z ciekawości, bo nigdy tam nie był. Dwójka ze śniadaniem – 40 USD.
W centrum, kilkaset metrów od hotelu Bircin znajduje się restauracja Sadeer – coś w pół drogi między fastfoodem a stołówką. Koszt obiadu to ok. 5 USD za osobę – z gwarancją przejedzenia się. W jedzenie i świeżo wyciskany sok pomarańczowy (1 USD za szklankę) można zaopatrzyć się na bazarze. W tej samej okolicy znajduje się kafejka internetowa i centrum komunikacyjne Halabja, skąd można zadzwonić do Polski (koszt rozmowy ok. 0,5 USD za minutę).
Wodospady
Niedaleko od Duhok, w kierunku północnym znajdują się wodospady. Koło nich zbudowano w tym roku upstrzoną światełkami restaurację dla turystów, którzy przyjeżdzają do Dohuk z ogarniętego wojną południa kraju – rzadka okazja pogadania przy herbatce z mieszkańcami Bagdadu. Na wzgórzu ponad wodospadami można zwiedzić ruiny światyni zoroastriańskiej, datowanej na I wiek p.n.e.
Halamata
Asyryjskie płaskorzeźby z VIII wieku p.n.e., ukryte na jednym ze wzgórz w okolicach Duhok. Dojazd w obie strony ok. 20 USD. Uwaga, trzeba podkreślić że chodzi właśnie o Halamatę – a w szczególności, że nie chodzi nam o, skądinąd widowiskową, jaskinię (po kurdyjsku szkefta), która znajduje się na tym samym wzgórzu.
Lalish
Święte miejsce jezydyzmu – lokalnej religii, będącej konglomeratem zoroastrianizmu, islamu i animizmu. Jezydzi są oskarżani przez niektórych muzułmanów o satanizm, uprawiają bowiem kult pawia o wdzięcznej ksywie Shaitan. W Lalish znajduje się grób wielkiego reformatora tejże religii, o równie wdzięcznym imieniu Sex Adi, do którego pielgrzymują jezydzi z całego świata. Widowiskowa świątynia znajduje się w górach, koło miejscowości Ayn Sifni, ok. 60 kilometrów na wschód od Duhok. Taksówka w obie strony z Duhok – ok. 40 USD
Gondik
Jaskinia na zachód od Aqre kryje reliefy ścienne z 3 tysiąclecia przed naszą erą. Z wioski należy kierować się na wzgórze, na szczycie którego widać wielką wnękę skalną. Nie należy przejmować się zapewnieniami ludności, że wandale zniszczyli płaskorzeźby – miejscowi próbują w ten subtelny sposób pozbyć się nieproszonych gości.
